Re(y)mont cz. 9

Oj działo się dziś i armatało.
Ptaki siedziały cicho (w miarę), śnieg za oknem śnieżył, jakby kto antenę urwał, a łazienka nabierała rumieńców.
Do czasu.
Bo się kranik, co to pralka do niego podłączona była wziął i urwał. Urwał, bo Pierwszy Pan Majster (ten, co nas olał) zamiast go wkręcić, to go na gorąco zacynował. No i jak Obecny Pan Majster chciał go odkręcić, żeby kafelki dalej kłaść, to mu kranik w ręce został i po ptokach.Tato Obecnego Pana Majstra na pewno coś na to poradzi. Tymczasem rurkę zaślepiono, by móc jutro dalej pracować.
A tak wygląda początek takiej bardziej widocznej pracy:
 
Trochę musiałam się pogimnastykować, bo łazienka mała, zawalona sprzętem. Potemu tak krzywo. Ale kafeleczki już się kładą 🙂
 
 
Przez pomyłkę zamknęliśmy tygrysa w łazience. Drapał, drapał, się dodrapał do wywietrznika i zwiał.
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s