Coś dla siebie

Pokonując niechęć do zimna i wczesnego wstawania w weekend, ruszyłam ku mało znanym (wręcz nieznanym) stronom. Działania podjęłam za zaproszeniem i namową bardzo dobrej znajomej, niemal przyjaciółki, z którą nie dane mi się było widzieć ładnych parę lat.
W towarzystwie dwu kotów i jednego psa nadrabiałyśmy zaległości w rozmowach. Dzięki temu również pogubiłyśmy się nieco w drodze, kiedy jechałyśmy ku nieznanej wioseczce, gdzie miałyśmy wzbogacić swoją wiedzę na temat tkactwa i wszelkich rzeczy z tym związanych.
 
Impreza pod nazwą „Dzień Tkaczki” nie zgromadziła wielu uczestników. W moim odczuciu była bardzo kameralna, ale za to bardzo przyjemna. Uśmiałam się okrutnie z przedstawienia, jak to drzewiej na wsi było, jak to się kobiety spotykały, by razem prząść, tkać, śpiewać i plotkować. Wielkie  brawa dla tego, który wymyślał teksty – były przednie!
Wystąpiły też dzieci, by pokazać swoje umiejętności muzyczne z użyciem cymbałków (choć mówiono na to dzwonki polifoniczne), wręczono nagrody najstarszym i zasłużonym dla gminy tkaczkom, a po skończonej części artystycznej zaproszono na poczęstunek.
Ach, cóż to były za pyszności! Pierogi z kapustą, łazanki z grzybami, groch z kapustą i skwarkami, pyzy, ciast pełne tace i… herbata. Gorąca, parująca herbata, która rozgrzała moje biedne wymarznięte ciało. W remizie, gdzie wszystko to się działo, nie było ogrzewania.
Dostąpiłam niesamowitego zaszczytu, gdyż pierwszą porcję nałożył mi sam wójt gminy! Przypadek. Nic nadzwyczajnego, ale za to, jak brzmi! 😉
Najadłam się po uszy, a i tak wszystkiego nie byłam w stanie spróbować.
Jeszcze chwil parę na rozmowę z babcią-tkaczką, na popatrzenie na warsztat tkacki łakomym wzrokiem i z uczuciem tęsknoty w sercu, parę ostatnich fotek i w drogę powrotną…
Potem noc w połowie przegadana, prześmiana, przedyskutowana… I dzień następny, gdzie czas odjazdu przesuwało się sukcesywnie aż wreszcie więcej się nie dało.
Typowy babski weekend. Niekiedy trzeba dać sobie chwilę oddechu, przyjemności, żeby zapomnieć o kłopotach… a tego właśnie mi chyba trzeba było…
Reklamy

2 komentarze

Filed under hobbystycznie, podróże

2 responses to “Coś dla siebie

  1. photoz@onet.eu

    Z okazji zbliżających się odwiedzin, życzę wszystkiego tego co miłe 🙂 … ciepłe pozdrowienia dołączam… pa 🙂

    wordtypeus.blog.onet.pl

  2. Sarenzir

    a ja chetna jestem na wiecej takich babskich weekendow! 😀

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s