Dłuuuugi łikend

Długi weekend minął jak z bicza trzasnął. Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy.
Całą drogę nie zobaczyliśmy ani kropli deszczu, natomiast, gdy tylko zatrzymaliśmy się pod zamkiem i wyłączony został silnik samochodu, zaczęło kropić. I tak już nie potrafiło skończyć aż do piątkowego popołudnia. Doprawdy, zaczęliśmy się już czuć, jak żaby i zaczęliśmy zgodnym chórem rechotać i kumkać, za to żaby mieszkające w fosie jakoś dziwnie milczały.
Gdy wreszcie zaświeciło słońce, nikt nie śmiał pisnąć słówkiem, że jest za gorąco. Bo a nuż – widelec znów się zbiorą chmury i wróci deszcz?
Dzięki dobrej pogodzie można było wyjść z namiotów, przesuszyć się i zacząć wreszcie odpoczywać w ruchu, uczestnicząc w przeróżnych turniejach i zabawach oraz inscenizacjach.
Ale przez większą część czasu było sielsko-anielsko. Ot, tak:

 

Ech, szkoda, że spotkać się będziemy tam mogli dopiero za rok…
Reklamy

4 komentarze

Filed under hobbystycznie, turnieje

4 responses to “Dłuuuugi łikend

  1. Nieimiennik

    O jaka rewelacyjna impreza :-)))) Ja czasem bywam na zlocie wikingów, teraz bardziej dla dziecka niż z własnej potrzeby 😉 Dobrze, że są ludziek którzy robią cos więcej niż szara przeciętność.

    Pozdrawiam

  2. Sarenzir

    za rok to ja juz absolutnie i koniecznie musze tez! ciesze sie ze pogoda dopisala 🙂

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s