No i się nacieszyłam…

Ano, nacieszyłam się okrutnie swoim nowym, drewnianym łukiem. Raptem dwa treningi, jedynie sześćdziesiąt dwie wystrzelone strzały…
Suchy trzask wymownie skończył jego żywot w moich ramionach.
Żeby dalej ćwiczyć muszę wrócić do rzuconego w kąt, ohydnego starocia, który jeno ból zadawać potrafi i z przekorą słać strzały gdziekolwiek.
Ech… jak pech, to pech…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s