Wielka czternastka

Dziś jest wielki, choć zwykły dzień.
Wielki dla mnie, bo mały nimfioł, raczej dni i dat nie liczy.

 

Chico już 14 lat jest ze mną. Może nie jest to okrągła rocznica, ale dla mnie ma ona wielkie znaczenie.
Czternaście nie zawsze różowych i cudnych lat, pięć tysięcy sto dziesięć dni. Jakiż to długi czas. Kiedy tato mi go przyniósł, nie podejrzewałam, że będzie ze mną tak długi czas. Zwykle ptaki bardzo szybko odchodziły. Po powrocie z każdych wakacji, każdego wyjazdu bałam się, że znów zobaczę pustą klatkę, ale nie. Chico wciąż był, wciąż jest.
Kiedy wracam do domu i otwieram kluczem drzwi, zawsze się odzywa. Dobrze słyszę jego przeciągłe „łiijap!” zza drzwi.
A niecałe siedem lat temu wydawało się, że Chico umrze, że nie zobaczy swojego (i mojego) nowego domu.
Przyjechałam do rodziców, gdzie jeszcze zostawiłam ptaki pod opieką, żeby przygotować mieszkanie, by mogły się wprowadzić. Zobaczyłam Chico w opłakanym stanie: przewracał się, nie potrafił usiedzieć nawet na dnie klatki, kręcił głową, jakby oślepł. Przerażona pobiegłam od razu do pobliskiego weterynarza – szczęściem nie był to byle jaki konował. Zbadał wnikliwie mojego nimfioła i zaaplikował leki. Poinstruował mnie też, jak je podawać.
Chcąc niechcąc, trzeba było Chico zabrać ze sobą. Pociągiem.
Wpakowaliśmy się w przedział towarowy pociągu osobowego. Klatka z ptakiem stanęła na podłodze w moim pobliżu. Nie byliśmy sami. W przedziale była też matka z dziećmi, u których Chico wywołał żywe zainteresowanie. Zwłaszcza wtedy, jak „udawał” konduktora i na każdej stacji musiał „odfiufiać” odjazd. Śmiechu było co niemiara. A stacji do „odfiufiania” jest po drodze sporo.
Chico dojechał sczęśliwie do nowego miejsca zamieszkania, wyzdrowiał i wciąż ma się dobrze.
Mieszka w wolierce razem z innymi ptakami i zaczyna uczyć się latać.
Czemu zaczyna? Czyżbym nie wypuszczała go wcześniej z klatki?
Oj, on zawsze miał otwartą klatkę, kiedy tylko byłam w pokoju i mogłam go przypilnować. Lubi latać, ale któregoś feralnego dnia skaleczył sobie „nadgarstek” w skrzydle i nie może go do końca rozprostować, przez co jego lot stał się krótki i rozpaczliwy. Od czasu, jak ma trochę miejsca w wolierce uczy się używać skrzydła na nowo. Kiedy ptaki miały cały pokój dla siebie – nie latał. Może się bał uderzenia o ścianę, braku możliwości pewnego wylądowania?
Mimo tego, że jest z innymi nimfami, wciąż sie garnie do mnie i wrzaskiem domaga się uwagi i zainteresowania jego pierzastą osobą. Ma pokaźny zasób dźwięków: od „trzeszczenia”, przez „skamlenie” i zwykłe nimfie „fiufianie”, po wrzask. Niekiedy wydaje gwizdy podobne w brzmieniu do jego imienia. Wychodzi mu to mnie więcej, jak: „łikoł”.

Wszystkiego zdrowego Chico! Na kolejne czternaście lat!

Reklamy

4 komentarze

Filed under papużki

4 responses to “Wielka czternastka

  1. Haaszek

    Dłużej niż Geralt? Piękna rocznica – zdrówka!

  2. Inaz

    A czemu on taki oskubany? W pierwszej chwili pomysłałam, że pomyliłaś zdjęcia z Roku, ale Roku nie ma piór też w innych miejscach. Czyżby Roku zafundował Chico depilację?

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s