Zabić to mało…

Nie zrozumiem nigdy świadomego okrucieństwa.
Nieświadome wywołuje u mnie odczucia stricte negatywne, lecz jestem w stanie zrozumieć dokonującego okrucieństwa.
Za to świadomego nie pojmę nigdy. I nigdy nie stoleruję. Zwłaszcza molestowania psychicznego, niszczenia psychiki młodego człowieka systematycznie: gest po geście, słowo po słowie, spojrzenie po spojrzeniu. I to potrafi zrobić własna rodzina.
Doprawdy, aż chcę im krzyknąć w twarz: życzę wam tego samego. Obyście sczezli w męczarniach, we wnętrzu waszych zaprzałych umysłów. Oby mózg, o ile go posiadacie, wypłynął wam uszami…
Chciałabym, lecz boję się, iż wypowiedziane słowa będą miały moc sprawczą. I wtedy to ja stanę się katem…

Dedykuję moim kochanym dziewczynom. Nie dajcie się, dla kogoś jesteście bardzo ważne. Na prawdę.

Reklamy

2 Komentarze

Filed under życie

2 responses to “Zabić to mało…

  1. Shatzy

    jesli chodzi o rodzinę to zgodzę się z Toba całkowicie. a wogóle to cześć. jak chcesz to wpadnij na http://www.shatzy.blog.onet.pl . nie mam zadnego zaprzyjaznionego bloga – moze Ty chcesz nim byc:D?? pozdro dla Ciebie:)

  2. Haaszek

    Świadome okrucieństwo… Temat rzeka. Ileż trzeba odrzucić słodyczy i życzliwych, fałszywych słów, żeby zauważyć, że pod spodem czai się perfidna bestia – uzależnienie i zniewolenie.

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s