Poranna herbata

Wstaję teraz razem z ptakami: skoro świt. Nie da się spać, kiedy zaczynają swoje trele…
Wstawiam wodę, idę do łazienki, wracam, włączam komputer, zalewam herbatę… na wpół śpiąc, na wpół ożywiając swe szare komórki do działania rozgrzewam nieco zaspane ciało ciepłym płynem…
Kubki smakowe też śpią… jeszcze…
Świt zmienia się w dzień. Wyłączam lampkę nad biurkiem. Chwytam kubek i zaglądam w jego ciemną czeluść, by sprawdzić ile jeszcze herbaty pozostało, by nie udławić się pływającą torebką…
A w kubku… woda. Żadnej torebki nie widać…
Tak, to była najmocniejsza herbata, jaką kiedykolwiek piłam…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under ogólnie, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s