Nadrabianie zaległości…

… bo już 6 dni minęło od ostatniego wpisu. Rety! Wcale się nie przykładam do  bloga 😛

A tak na poważnie:

W weekend byłam w Warszawie na spotkaniu miłośników ptaków egzotycznych. Spotkałam się z ludźmi, których miałam okazję poznać już w Krakowie na podobnym zlocie, poznałam nowych… przespacerowaliśmy całe warszawskie zoo – inne od tego, które pamiętałam z dziecięcych lat, kiedy to z ciotką i ojcem robiliśmy sobie do niego wycieczki.

Przy ptakach zatrzymywaliśmy się na dłużej i do wolier i klatek wracaliśmy wielokrotnie… natręctwo jakieś czy co? 😛

Po takim długim dniu (dla mnie zaczął się o 3:50, kiedy zadzwonił budzik) ulokowałam się u Justyny, którą poznałam na zlocie w Krakowie.

Po przepysznej kolacji zasiadłyśmy pod papuzimi gałązkami w celu delektowania się pyszną, zieloną herbatą oraz pogadania o sprawach wszelakich, które nas w jakikolwiek sposób nurtują.

Tak siedziałyśmy, piłyśmy, gadałyśmy… pti nad naszymi głowami urzędowały coraz częściej przysypiając… w końcu i nas zmorzył sen…

Drugiego dnia szykowałam się do drogi powrotnej (7h w pociągu), więc nie opłacało się nigdzie wychodzić, ale i tak nogi zaniosły nas do źródeł oligoceńskich po przepyszną wodę.

O 15:05 pożegnałam się z Justyną przez okno odjeżdżającego pociągu…

O 19:56 wyszłam z pociągu w Gliwicach zapominając o strzale, którą wzięłam specjalnie, by pokazać ludziom, czym się zajmuję w ramach hobby… nie zdążyłam się po nią wrócić… 😦

O 21:26 odjechałam z Gliwic…

O 22:02 byłam na stacji w KK…

O 22:20 byłam w domu…

O 23:20 byłam w łóżku…

A nazajutrz do pracy… na ósmą…

Wczoraj nie miałam sił na nic… przywlokłam się do domu, zaczęłam czytać książkę (naiwna myślałam, że mnie to pobudzi) i zasnęłam. W nocy obudził mnie Geralt, pościelił łóżko i położyłam się spać dalej… Dziś wstałam przed szóstą raczej wypoczęta, ale w pracy zaczęły mi się oczy zamykać…

Jakoś dotrwałam do końca i siedzę sobie teraz w domq i konsumuję beztłuszczowe frytki, i piszę bloga 😛

A! Zapomniałabym! Wczoraj przyszła wielka paka, a w niej – kołowrotek 🙂 taki najprawdziwszy, jak najbardziej działający kołowrotek 🙂

Teraz tylko załatwić runo owcze i mogę prząść.

Potem farbować przędzę naturalnymi barwnikami i robić krajki 🙂

Już się nie mogę doczekać…

Reklamy

1 komentarz

Filed under podróże, życie

One response to “Nadrabianie zaległości…

  1. Hebi

    Musimy znowu się spotkać 🙂 Koniecznie.

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s