O poranku…

Jestem właśnie tuż przed wyjściem do pracy…

Z nowości – Totoro w piątek zniosła pierwsze jajko, ale rozbiło się, bo zniosła nie w budce (bo zamknęłam – na razie nie chcę piskląt) a na drzewku, a dziś znalazłam drugie – pod klatką, też pęknięte…

I co ja mam im zrobić, żeby się nie niosły? 😦

W pracy roboty od groma – porządkowanie, naprawa, okładanie książek, a jeszcze chcą, żeby w tym bajzlu wypożyczała podręczniki! Kiedy dopiero wczoraj dostałam listy uczniów, a i tak z błędami 😦

Dom wariatów… 😦

Tabitabi szybko wydobrzał. Całymi dniami zwisa głową w dół i ćwierka za stadem, bo chce wrócić… wróci za kilka dni… mam nadzieję, że Moris nie przerobi go na puchową poduszkę…

Pogoda wyśmienita do pracy – chłodno, słońca nie ma, więc ani nie będzie świeciło po oczach, ani nie nagrzewało sali…

Nic, muszę uciekać do pracy, bo jak się spóźnię, to mi poucieka transport 😛

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s