I znów w pracy…

Właśnie siedzę w pracy i poprawiam protokoły…

Kurczę, szkoda, że nie miałam wzorów od samego początku, to bym teraz nie musiała tu siedzieć, tylko w domu bym klepała dalej stronę NKGK…

Zastanawiam się i niepokoję, co z pti?… zostały same, niepozamykane w klatkach… mam nadzieję, że nie narobią za dużo szkód, a i sobie krzywdy…

Czemu tu jest taki parszywy dojazd, a raczej wyjazd 😦 najbliższy PKS odjeżdża o 13:45… parszywstwo…

Jeszcze nic nie jadłam i kiszki grają mi marsza… żałobnego… 😦

Uczniowie zdają egzaminy… ciekawe ile z nich przejdzie do następnej klasy?… Szkoła jest aż naładowana ich strachem… współczuję… ale lenistwo nie popłaca 😦

Wszelkie pogłoski, że mam iść na bruk i po zasiłek okazały się tylko plotkami… Uffff… kamień spadł mi z serca (BUM!!!)

Bardzo nie chciałabym opuszczać tego miejsca. Strasznie się zżyłam z pracownikami, nauczycielami, a nawet z uczniami chociaż po trzech latach już ich nie zobaczę…

W domu muszę wymyślić jakiś dobry temat na gazetkę… takie podsumowanie wakacji i powitanie w nowym roku szkolnym… na razie nic mi nie chce przyjść do głowy…

Zrobię chyba przemeblowanie w miejscu pracy. Nie podoba mi się układ, choć sama go wymyśliłam. Po prostu nie sprawdził się w tamtym roku.

Głoooooodna jesteeeeeeeeeem!

Wracam do protokołów (bleh)

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s